16 maja 2017

Rozdział czternasty

Marta
Nagle ogarnęło ją uczucie niepokoju. Otworzyła oczy i ze strachem rozglądała się po pokoju. Wszystko było na swoim miejscu, nie zauważyła nic dziwnego, ale z sekundy na sekundę lęk stawał się silniejszy, aż zaczęło brakować jej tchu. Nigdy wcześniej nie doświadczyła czegoś podobnego i to nowe uczucie wcale jej się nie spodobało. Pod powiekami zapiekły łzy, a żołądek skręcał się w falach mdłości.

06 maja 2017

Rozdział trzynasty



Camilla
Każdy kolejny krok przybliżał je do bezpiecznego schronienia. Przynajmniej Camilla cały czas to powtarzała, gdy Natalia zaczynała cicho łkać, bo brakło jej sił. Cisza, która je otaczała, wydawała się wręcz przytłaczać i zabierać oddech. Odgłos drapania o beton wcale nie poprawiał nastrojów, bo kto by się ucieszył z obecności szczurów? Za każdym razem, gdy zwierzątko czmychnęło, popiskując cicho, Natalia spinała wszystkie mięśnie, a palce zaciskała na ramieniu wampirzycy. To wydawało się nawet dość zabawne, bo blondynkę przerażała perspektywa szczura, który znalazł się zbyt blisko niej, ale nie bała się najgroźniejszej istoty, z którą przebywała sam na sam – wampira. W pewien sposób Camilli nawet to sprawiało przyjemność. Ta kobieta nic o niej nie wiedziała, jednak jej zaufała. Zdecydowanie było to miłą odmianą od ciągłych, nieprzyjaznych spojrzeń i zachowywaniu dystansu wobec niej. Tylko, że sama sobie na to zapracowała. Takie rozwiązanie stanowiło najłatwiejsze wyjście – zbudować wobec siebie mur i nie pozwolić, aby ktokolwiek przez niego przeszedł. Od Natalii jednak nie potrafiła się tak po prostu odciąć. I wcale nie chodziło o to, że kobieta była partnerką Lucia, tylko o to, że wampirzyca widziała w niej siebie sprzed przemiany. Kiedyś też się uśmiechała, marzyła... Potrafiła znaleźć radość w najmniejszej rzeczy, potrafiła obdarzyć bezkresnym zaufaniem. I wtedy też popełniła błąd.

14 kwietnia 2017

Rozdział dwunasty

Camilla
Biegły przez ciemny las. Camilla doskonale widziała w ciemnościach, dlatego też wściekała się, że kobieta co chwilę się potykała i je spowalniała, ale nie miała najmniejszego zamiaru jej nieść. Wilkołaki już ruszyły ich śladem. Słyszała ich wycie i powarkiwanie, choć były jeszcze daleko. Miały szansę. Cama zirytowana wzięła głęboki wdech, kolejny raz pomagając Natalii podnieść się z ziemi.