12 grudnia 2016

PROLOG



Noc wydawała się wyjątkowo spokojna, zważając na to, co wydarzyło się zaledwie przed godziną. Rozgwieżdżone niebo górowało nad całą polaną, otoczoną przez potężne drzewa. Trawa tutaj była na tyle wysoka, że gdy się w niej położył, choć na chwilę mógł mieć złudzenie, że może odpocząć. Niestety nie mógł. Miał jeszcze jedno zadanie do wykonania, nim zupełnie opadnie z sił i będzie czekał bezradnie na świt.
Leniwie wypuścił powietrze z płuc, tym samym dając sobie jeszcze kilka sekund na zebranie sił, po czym z trudem podźwignął się na kolana. Z licznych ran nadal sączyła się krew. I tak przesiąkła już przez zniszczone ubrania, a teraz po prostu spływała prosto na ziemię, która przyjmowała ją, jakby była tylko wodą. Westchnął cicho. Jedyne, czego teraz pragnął, to zapewnić bezpieczeństwo swoim ludziom. Dać możliwość walki z Lilith w przyszłości.
Odgarnął z twarzy długie, brązowe włosy, które teraz przypominały strąki oblepione posoką i kurzem. Na jego twarzy malowało się potężne zmęczenie, wymieszane z ogromnym bólem, który szarpał wnętrznościami, ale on starał się odsunąć to wszystko od siebie jak najdalej. Nie miał teraz czasu na zastanawianie się nad słabościami własnego ciała.
Omiótł spojrzeniem przestrzeń wokół. Jego oczy nadal były intensywnie niebieskie i nieludzko czujne. Przeszukiwał teren, żeby upewnić się, że nikt mu nie przeszkodzi.
Niespiesznie przesunął dłonią nad kępami przed sobą. W jednym momencie trawę strawił ogień, pozostawiając po sobie jedynie czarną ziemię. Odkaszlnął, gdy woń dymu dotarła do jego płuc. Uniósł palce, dotykając ust, następnie podniósł na wysokość oczu i zobaczył na nich krew. Znów westchnął cicho, bo był pewien, że tym razem nie przeżyje. Będzie to koniec wielkiego Draculi. I to przez kogo? Przez jedną, nędzną kobietę... Nie! Nie kobietę, przez demona! Nie mógł o tym zapominać. Lilith była czystym złem, które nim manipulowało, a on, przez radość, że znalazł swoją partnerkę, nic nie zauważył. No cóż, właśnie teraz musiał za to zapłacić.
Palcami zaczął brodzić w ziemi, skupiając na tej czynności każdy zmysł. Nie mógł popełnić żadnego błędu. W innym przypadku będą zgubieni. Po kilku długich minutach odchylił się, podziwiając swoje dzieło. Wyglądało na to, że wzór jest idealny. Dokładnie taki, jaki zapamiętał ze snu.
Ostrym paznokciem przesunął po wnętrzu dłoni, tworząc długą ranę, w której od razu zebrała się świeża krew. Jeszcze tego brakowało, żeby dobrowolnie się jej pozbywał, gdy był aż tak osłabiony, ale zaklęcie tego właśnie wymagało. Pozwolił, aby bezcenne krople spadały jedna po drugiej na ziemię, pośrodku spiralnego wzoru. Jednocześnie szeptał formułę, którą sam nie wiedział, skąd zna.
Z ostatnim wypowiedzianym słowem zachwiał się. Fala gorąca, która przetoczyła się przez jego ciało, prawie go przewróciła. Zmrużył oczy, przyglądając się wzorom przed sobą. Zamrugał kilkukrotnie, bo nie był pewien, czy umysł próbuje go oszukać, czy też linie zaczynały błyszczeć czerwonym blaskiem. Jednak nie miał przywidzeń. Zaklęcie z całą pewnością działało.
Dracula jęknął głośno, gdy poczuł ostre szarpnięcie gdzieś wewnątrz siebie. Jakby ktoś zanurzył się w jego duszy i próbował wyrwać jej część. Później kolejną i jeszcze jedną. Podpierał się rękoma o ziemię, czekając na następne szarpnięcia bólu, ale nic takiego się nie stało. Próbował uspokoić serce i wyrównać oddech, choć wydawało się to niemal niemożliwe.
Zaklął pod nosem, gdy chciał wstać, a jego ciało ostro zaprotestowało. Zacisnął jednak zęby, żeby nie dać za wygraną. Zatoczył się, ale ostatecznie udało mu się zachować pionową postawę. Sam do końca nie wiedział, po co to zrobił, bo przecież pewnym było, że i tak upadnie.
Zamrugał kilka razy, ale jasne plamy, które miał przed oczami, nie zniknęły. Wyciągnął dłoń przed siebie, żeby upewnić się, że one faktycznie tam są. Drżące palce przeszły na wylot niewielkich, niemal białych obłoków. Nie miały żadnej struktury, były tylko chłodniejsze niż otaczające go powietrze. Zmrużył oczy i dopiero wtedy widział wyraźnie, że są trzy.
Rozszerzył oczy zdumiony. Czuł trzy razy szarpnięcie, a teraz miał przed sobą trzy obłoczki, które znalazły się tu znikąd. Dotarło do niego, że to były części jego mocy, zakorzenionej głęboko w duszy. Miał co do tego pewność. Dokładnie tak widział rytuał w swoim śnie.
Obudziła się w nim niepewność. Co jeśli Lilith zaszczepiła w nim ten obraz, żeby przejąć władzę nad wampirami, a jego zniszczyć? Potrząsnął głową, chcąc pozbyć się tej myśli, a zakrwawione włosy znów spadły mu na twarz. Nie, na pewno tego nie zrobiła. Sen miał na długo przed tym, zanim się zorientował, kim ona jest. Nie mogła przewidzieć tych wydarzeń. Była wściekła, obiecywała zemstę, ale tylko dlatego, że nie spodziewała się odkrycia prawdy. Myślała, że owinęła go wokół małego palca do tego stopnia, że uwierzy we wszystko i zrobi wszystko. Zapomniała tylko o jednym – nie wymienił z nią krwi.
Białe obłoczki zawirowały przed twarzą Draculi, po czym wystrzeliły w nocne niebo, każdy w innym kierunku. Uśmiechnął się słabo na ten widok, a już po chwili upadł z całym impetem na ziemię. Siła uderzenia wyrzuciła całe powietrze z jego płuc. Zaskoczyło go to do tego stopnia, że nie był zdolny zaczerpnąć zbawiennego oddechu. Przez krótką chwilę toczył bój ze swoim ciałem, aż w końcu płuca podjęły współpracę.
Przymknął powieki, będąc pogodzony ze swoim losem. Pozostało mu zasnąć i czekać na wschód słońca, żeby ukoił mu ból egzystencji. Ale coś było nie tak. Coś w otoczeniu zmusiło go, żeby otworzyć oczy. Zrobił to, choć bardzo niechętnie. Mimo że obraz miał mglisty, to wyraźnie dostrzegł sylwetki, które majaczyły nad nim niczym Czterej Jeźdźcy Apokalipsy.
Mimowolnie na jego usta wypłynął uśmiech. Pierwsi, których stworzył, a przede wszystkim pierwsi, których traktował jak przyjaciół.
Dracula – wyszeptał damski głos z czułością.
Zwrócił ku niej niebieskie spojrzenie, niestety nie mógł dostrzec twarzy, był zbyt otępiały. Ale mógł przywołać jej obraz w pamięci. Ria była piękną wampirzycą. Jako jedyna z nich miała w sobie ogromne pokłady współczucia. Zachowała człowieczeństwo. Zawsze przywracała ich do pionu. Czuł, jak delikatną dłonią odgarnęła mu włosy z czoła.
Wiemy, co się stało. – Spokojny głos Kata wyrwał go z zamyślenia.
– I musisz wiedzieć, że cię nie potępiamy, że jesteśmy z tobą. – Tym razem odezwał się Lek.
Dlatego weź od nas krew, żebyś przeżył. – Ostatnie słowa należały do Dre, który bez namysłu ugryzł się w nadgarstek i przystawił go do ust Draculi.
Zanim zaczął pić, omiótł spojrzeniem swoich przyjaciół. Pod powiekami zapiekły go łzy. Miał wiele szczęścia, spotykając właśnie tę czwórkę na swojej drodze.

13 komentarzy:

  1. Hej! :3
    Kochany Blogger zaczął od kasowania komentarzy. Cudnie <3 Piszę raz jeszcze, jeśli wyjdzie chaotycznie – proszę o wybaczenie.
    Na początek ponownie podziękuję za komentarz u mnie – świadomość, że pojawiła się nowa osoba, której podoba się to, co pisze, zawsze poprawia nastrój. Dodatkowo się uśmiechnęłam, bo od dłuższego czasu miałam w planach wziąć się za to opowiadanie. W zasadzie miałam je zapisane odkąd dorzucałam Cię do spisu na KOOW, a teraz w końcu znalazłam motywację, żeby się za to zabrać. Swoją drogą, po jednym zakończonym blogu masz u mnie kredyt zaufania, bo naprawdę wierzę, że nie zrobisz nam numeru i nie zwiejesz w połowie. Wielu blogerów tak robi, a to nie fajne, zwłaszcza jeśli się wkręcisz ;-;
    Ale do rzeczy. Ucieszyłam się, że prolog jest dłuższy niż kilka linijek, bo przynajmniej widać, że ma jakiś sens. Nie ma nic gorszego niż nic niewnoszące żale bohatera, filozoficzne przemyślenia i tak dalej, które da się zmieścić na skrawku papieru. Tu mamy konkretne wejście, na dodatek oczami Draculi. Po takim ukłonie dla klasyki i wzmiankach o Lilith, masz mnie całą – uwielbiam ten klimat i Stokera. Z kolei ta demonica jest moją inspiracją przy pisaniu innej historii, więc tym bardziej jestem ciekawa, jaką rolę odegra u Ciebie. Na razie, o ile dobrze zrozumiałam, mamy konflikt o wampiry. Konflikt, w którym Draculi się oberwało, choć na razie nie wyjaśniasz, co się stało – i dobrze, bo to zachęca, żeby czytać dalej. W ogóle po takim kawałku pojawiają się dziesiątki pytań, więc prolog swoją funkcję spełnia idealnie.
    Sam rytuał też mnie zaintrygował, nie wspominając już o tym, że mam słabość do takiego klimatu. Wampiry mają swoje wierzenia, magia nie jest im obca – tak przynajmniej sądzę. Fantastyka daje tak szerokie pole manewru, że naprawdę szkoda byłoby tego nie wykorzystać. Swoją drogą, masz taki ładny, lekki i obrazowy styl, że scena wypadła po prostu bardzo dobrze. No i są opisy – coś, co zawsze wielbię, bo nie ma nic gorszego niż opowiadanie oparte na dialogach.
    Na tę chwilę jestem ciekawa w jaki sposób przedstawisz wampiry. Teoretycznie mamy Draculę, po którym – jako ojcu wampirów – można by spodziewać się wszystkiego, co najgorsze. Ty kreujesz go na kogoś, kto zna pojęcie przyjaźni i potrafi docenić pomoc. Podobają mi się wzmianki o człowieczeństwie, bo to zwykle najtrudniejsza kwestia – czy w ogóle je uwzględniać, czy może zrobić z nieśmiertelnych dzikie bestie, które pomagają sobie, jeśli mają w tym interes. Mam wrażenie, że u Ciebie uczucia jak najbardziej wchodzą w grę, ale czas pokaże jak to będzie, bo co można wywnioskować po samym prologu? ;)
    Na koniec tak dorzucę, bo rzuciło mi się w oczy:

    „Co jeśli Lilith zaszczepiła w nim ten obraz, żeby przejąć władzę nad wampirami, a go zniszczyć?” – jego zniszczy :3

    Spodziewaj się mnie pod rozdziałami, może jeszcze dzisiaj. Jeszcze raz przepraszam, jeśli komentarz jest nieogarnięty, ale późna pora robi swoje, a ja piszę go po raz drugi.
    Pozdrawiam!
    Nessa.

    PS. Zakochałam się w piosence <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! Jak miło Cię tu widzieć! :) Dziękuję bardzo za odwiedziny i miłe słowa w komentarzu. ^^
      Już myślałam, że tylko ja miałam taki problem z komentarzami i że to wina sprzętu albo neta. :/
      Co do samego komentarza, to chaotyczny nie jest, bo wszystko zrozumiałam bez problemu :D i z pewnością nie ucieknę. Mam już przygotowany szkic następnych rozdziałów, a w głowie dalsze losy moich bohaterów, więc tak szybko się mnie nie pozbędziecie z KOOW! :)
      Mam w planach taką jedną scenę, gdzie chcę przedstawić jakie są wampiry u mnie, więc będziesz musiała poczekać, bo teraz tego nie wyjaśnię. Ale mam nadzieję, że warto będzie czekać - sama jestem ciekawa jak to wyjdzie. Korci mnie, żeby napisać jaki jest Dracula, co się stało, ale zepsułabym wszystko, a tego przecież nie chcemy, prawda? ;)
      Już poprawiam błąd! I dziękuję za wytknięcie, bo szczerze mówiąc różnie u mnie bywa z naszym pięknym i wspaniałym językiem. Czytam coś sto razy i jest wszystko ok, a przeczytam raz po dłuższym czasie i dopiero dostrzegam, że zrobiłam błąd. O samej interpunkcji nie wspominając... Choć staram się przy wolnym czasie odświeżyć zasady pisowni, ale wychodzi różnie. :/
      Jeszcze raz dziękuję za odwiedziny. ^^

      Usuń
  2. Cześć^^
    Można uznać, że jestem tutaj z polecenia służbowego, bo gdyby nie Nessa to nie sądzę, że zajrzałabym na bloga. Ostatnio jakoś nie mam siły do tego, aby czytać blogi innych osób, a w zasadzie osób, których nie znam. Sama nie wiem się to u mnie bierze. Ale nie ważne. Tym razem jestem i po prologu czuje, że nie będę żałować tego, że się Nessy posłuchałam. :3
    Jestem fanka krótkich prologów, ale gdy widzę coś dłuższego to i tak jestem szczęśliwa. Czasami w kilku linijkach można zawrzeć najważniejsze informacje, a innym razem trzeba się mimo wszystko rozpisać, aby miało to ręce i nogi. :3
    Jedyne chyba co mam tutaj do powieszenia to to, że prolog jest na tyle tajemniczy, że zachęca do tego, aby dalej uważnie śledzić historie i dowiedzieć się co takiego wydarzyło się w prologu. Historia zapowiada się ciekawie, to na pewno. Mnie osobiście najbardziej tu przyciąga sam Dracula, którego można przedstawić na milion sposobów i jestem ciekawa jak ty to zrobisz, chociaż po zakładce "bohaterzy" widziałam, że go tam nie ma i od razu pojawiła się myśl czy pojawi się w następnych rozdziałach, chociaż jak sądzę nie da się zrobić tak, aby go nie było. Ale no... Co ja tam wiem. ^0^
    Lece czytać dalej, dopóki jeszcze mam wenę na czytanie, a Tobie życzę samych sukcesów na blogosferze i czytelników, bo opowiadanie zapowiada się naprawdę dobrze i powinno mieć większą widownię. ;)
    Pozdrawiam,

    Ice Queen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :)
      Powinnam chyba podziękować Nessie. :) Ale z drugiej strony, zawsze możemy się poznać. Część, jestem Adna! ;) A tak na poważnie, to miło, że zajrzałaś.
      Odnośnie prologu, to nie wyobrażam sobie, żeby w tym przypadku był krótszy, bo zwyczajnie nie miałby rąk i nóg, jak to ujęłaś.
      I tak, jeśli chodzi o Draculę, to mogę zapewnić, że się pojawi. Sama jeszcze dokładnie nie wiem, w którym momencie, ale obiecuję, że będzie. W zakładce „bohaterzy” nie ma go z jednego konkretnego powodu, ale to się wyjaśni w dalszych częściach opowiadania. Tu niestety nic więcej zdradzić nie mogę.
      Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  3. Cześć ;)
    W sumie nie wiem jak tu trafiłam, ale skoro już trafiłam, to przeczytałam. Na razie tylko tyle, bo cierpię na wieczny brak czasu (jak cała ludzkość ;D), ale jak znajdę chwilę to nadrobię też resztę.

    Zawsze mam problem z komentowaniem prologów, bo nie wiem co napisać. Teraz też wiem za mało, żeby coś konkretnego wywnioskować albo zacząć snuć jakieś teorie. Na pewno podobało mi się to, że prolog był w miarę długi i przedstawiłaś mniej więcej o co w tym wszystkim chodzi. Historii o Drakuli jeszcze nie czytałam, więc już samo to mnie zachęciło do wejścia tutaj. Poza tym zawsze wyobrażałam go sobie jako kogoś silnego i bez uczuć, a tutaj proszę... ktoś zdołał go omotać! Zapowiada się naprawdę ciekawie ;)

    Pozdrawiam! ;)

    zwycieze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! :)
      Dziękuję za odwiedziny i komentarz.
      Prolog jest, jakby nie było, oderwany od dalszej części historii, dopiero później nabierze to sensu i złączy się w całość. Przynajmniej taką mam nadzieję. :) A sam Dracula, no cóż... W końcu też facet. ;)
      Pozdrawiam! ^^

      Usuń
  4. Nadrabiam to i owo, więc postanowiłam zawitać również do Ciebie! :) Nie ma to jak dokładać sobie roboty... Ale w żadnym wypadku nie żałuję! Zarówno prolog jak i sama tematyka cholernie mnie urzekła. A po piosenkach wnioskuję, że mamy podobny gust muzyczny, co tylko udowadnia, że na pewno się dogadamy :D
    Prolog był... specyficzny, że się tak wyrażę. Przy tym jednak doskonale udało Ci się mnie zaciekawić. Jak to mówiły panie wyżej: spełnił swoje zadanie. Kilka słów zrodziło w mojej głowie setki odpowiedzi, na które nie potrafię w tym momencie odpowiedzieć. Pozostawiłaś mnie z jednym, wielkim mętlikiem, którego nie potrafię ogarnąć. Czytałam już tyle historii o wampirach, że głowa mała. każda była inna, wyjątkowa... Twoja zalicza się do tego grona. Przedstawieniem Drakuli w taki sposób zaskarbiłaś sobie moje uczucia. Spodziewałam się bezwzględnego potwora, a tu proszę, nawet ktoś taki jak on potrafi spaść z piedestału dla kobiety. I to nie byle jakiej! Lilith jest postacią, po którą niewielu sięga. Jest nieobliczalna i nieokiełznana, dlatego chylę czoła - przed Tobą niemałe wyzwanie.
    Oczywiście trzymam kciuki. Wyczuwam w tej historii niemały potencjał, dlatego od razu wrzucam ją do siebie na listę czytelniczą. Na pewno tu wrócę, by poznać dalsze losy Drakuli i jego czwórki zaufanych poddanych :)

    Weny i czasu - bo na swoim przykładzie wiem, ze nie zawsze jest z nim tak, jakbyśmy sobie tego życzyli...

    Ściskam!
    Klaudia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć. :)
      Cieszę się, że zajrzałaś i dziękuję za komentarz.
      W planach mam, aby wszystkie pytania pojawiające się po prologu, znalazły odpowiedzi. Ale powoli nabieram wątpliwości, bo z tego co widzę, to największym zainteresowaniem cieszy się Dracula, a będzie on, no później... Może nawet dużo później. I niestety nie może pojawić się wcześniej, bo wszystko mi się posypie. Choć mam nadzieję, że będzie pozytywnym zaskoczeniem. :)
      O samej Lilith sporo się naczytałam i wydała mi się idealna do tego, żeby móc oszukać Draculę. W końcu w niektórych podaniach jest żoną samego Diabła.
      Tak czy inaczej, jak już wcześniej wspomniałam, mam w planach wszystko wyjaśnić, więc może nie będzie tak źle. :)
      Pozdrawiam! ^^

      Usuń
  5. Witam ;) No nie dobra kobieta z tej Lilith ;) Bardzo ciekawa tematyka nie jestem wielką miłośniczką wampirów (Zmierzch skutecznie mi obrzydzil tą tematykę), jednak Prolog mnie zaciekawił i z pewnością tu jeszcze zajrzę.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że mimo tego, iż nie przepadasz za wampirami (że tak to ujmę), to i tak coś Cię zaciekawiło.
      Również pozdrawiam! ^^

      Usuń
  6. Jako, że ostatnio usiadłem trochę przy tych wampirzych klimatach, to postanowiłem zawitać także tutaj.
    Historia Draculi zawsze mnie fascynowała, ale było jej bardzo wiele wersji. Ciekawi mnie jaka będzie twoja.
    Co do kobiety, to zwykle to one są zgubą dla mężczyzn. W końcu zemsta, miłość i nienawiść, to też kobiety, a przynajmniej czasami tak się mawia.
    Póki co za wiele powiedzieć o opowiadaniu nie mogę. Facet umierał, ale się podniósł, przyjaciele mu pomogli. Coś mi jednak podpowiada, że powinien na tych przyjaciół uważać. Zazwyczaj w takim zaufanym gronie znajduje się też zdrajca.
    Masz "nad całą polną" a chyba miało być "polaną".

    Pozdrawiam i w wolnej chwili zapraszam do siebie:
    „Nie jesteś sama” – publikacja nowego rozdziału następuje w każdy poniedziałek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mężczyźni zgubą kobiet i tak ten świat się kręci. ;)
      Dzięki za wychwycenie literówki, już sobie poprawiłam.
      Dziękuję za zaproszenie, ale już byłam. ^^

      Usuń
    2. Właśnie skądś kojarzyłem login ;-)
      Właściwie to ja powinienem zapraszać ludzi na blog autorski, po prostu, a nie na opowiadanie, ale... czasami dam link, czasami nie.
      Do Ciebie pewnie wrócę za jakiś tydzień, albo dwa, gdy tylko zapoznam się z pierwszą księgą u Nessy. Czytam sobie w wolnych chwilach, w pewnej kolejności i wolę czytać kilka, a nawet kilkanaście rozdziałów naraz, pod rząd, niż tak po jednym. Tak więc wyczekuj mnie cierpliwie.

      Usuń