29 stycznia 2017

Rozdział szósty


♪ From The Inside – Linkin Park ♪


Camilla
Wampirzyca miała wyjątkowo dobry humor, mimo że mieli teraz niechcianego (w opinii Camy) lokatora. W przeciwieństwie do niej Anton i reszta stadka byli zachwyceni Nikolajem. Cama nie raz miała ochotę wepchnąć im pięść w twarz, żeby zmazać te wszystkie uśmieszki. Ale nie zamierzała o tym myśleć i się niepotrzebnie denerwować. Tej nocy nie padało, nie wiał wiatr i było względnie ciepło, co stanowiło powód do zadowolenia, więc postanowiła cieszyć się tą nocą.
– Spóźniłeś się. – Blondynka melodyjnym głosem rzuciła w przestrzeń, nie przestając bujać się na huśtawce.
Po kilku sekundach spomiędzy rosnących nieopodal drzew wyłoniła się męska sylwetka. Mężczyzna szedł powoli, kołysząc się delikatnie na boki, a przy każdym kroku napinał potężne mięśnie, które aż nazbyt wyraźnie tańczyły pod cienkim materiałem koszulki. Camilla uśmiechnęła się pod nosem. Prawdziwy samiec alfaprzemknęło przez jej myśl.
– Mam swoje obowiązki. – Przybysz usiadł na huśtawce obok. Przyglądał się profilowi wampirzycy do momentu, aż ta się zatrzymała i uśmiechnęła do niego zawadiacko.
– W końcu kogoś przeleciałeś?
– Nie wszystko sprowadza się do seksu. – Udał, że się nad czymś zastanawia, a gdy znów się odezwał, jego oczy błyszczały złośliwie. – A może chciałabyś, żebym to ciebie przeleciał?
– Nie zapędzaj się, nadal jesteś wilkołakiem. – Camilla zareagowała głośnym śmiechem.
Mimo że nie przepadała za jego gatunkiem, to tego konkretnego osobnika darzyła niezrozumiałą dla siebie sympatią. Spotkania z Pawłem zawsze były miłą odskocznią od obowiązków, które uparcie narzucał jej Lucio, a ona za każdym razem próbowała się od nich wymigać.
– Ale za to jakim! – Puścił do niej oko i uniósł dumnie głowę. – Czysta krew i przywódca – nachylił się w jej stronę, dodając półszeptem – a w łóżku jestem zajebisty!
Nie wątpię, choć nie spotkaliśmy się tu po to, żeby omawiać twoje łóżkowe umiejętności. – Po tych słowach wesołe iskierki zniknęły z jej oczu. – W mieście jest pewien wampir-palant. Przywlókł się do Lucia po pomoc. – Zastanowiła się przez moment nad tym, czy powinna się w to wtrącać, ale szybko zepchnęła tą myśl w głąb umysłu. – Ponoć ktoś porywa wasze młode.
Czy choć raz nie możemy porozmawiać... choćby o pogodzie? – Wilkołak westchnął głośno, po czym uśmiechnął się słabo. Ostatecznie wzruszył ramionami, widząc jej minę. – Nic mi nie wiadomo o zniknięciach, nikt nic nie zgłaszał.
– A w Rosji?
Paweł spojrzał na nią przeciągle, jakby nad czymś intensywnie myślał, ale po chwili jego twarz znów przybrała obojętny wygląd.
– Nic nie słyszałem o tym. Poza tym nikt nie wtrąca się w sprawy obcego stada, to tak jak u was z klanami, każdy trzyma się swojego. Ale popytam, jeśli to dla ciebie ważne. Jeżeli nadal Kostia jest alfą, to czegoś się dowiem. Choć z drugiej strony zastanawia mnie, co do tego wampirom?
– Też jestem ciekawa. – Cama wpatrywała się przez chwilę w jego brązowe oczy, w których zauważyła swoje odbicie. – Nie podoba mi się ten facet, a szczególnie to, jak się zachowuje, jakby był u siebie.
– To cię boli! – Zaśmiał się wesoło. – Że ktoś się rządzi bardziej od ciebie.
– Spierdalaj – syknęła w jego stronę, ale oczy znów zabłysnęły radośnie.
Nie mów do mnie tak czule, bo się podniecę. – Uniósł znacząco brwi, na co rozbawiona Camilla tylko pokręciła głową.
Wypytaj też o niego. Z tym wampirem jest coś nie tak. Nigdy nie spotkałam kogoś tak... – zastanowiła się nad doborem odpowiedniego określenia – niezwykłego. Z pewnością ma ogromną i w dodatku mroczną moc. Jest w nim coś takiego, że mam ciarki na plecach, gdy na mnie patrzy. Jakby mnie znał. I nienawidził.
Paweł przyjrzał się blondynce uważnie. Niechętnie przyznawała się do swoich słabości, a wyglądało na to, że wampir budził w niej strach. Znał Camę długo i dość dobrze, a skoro odczuwała niepokój, to facet musiał być groźny. Na ogół stawiała wszystkim czoła z uśmiechem na ustach.
Paweł wiedział, ile wampirów i wilkołaków zabiła Camilla. Nie potępiał jej za to. Pamiętał tamte czasy. Sam zabijał swoich, bo trwały wojny i wszyscy chcieli się wybić nawzajem. Wielka rewolucja. Po niej ostatecznie zapanował pokój między istotami nocy, ale do dnia dzisiejszego znajdowały się jednostki, które trzeba było zlikwidować, a wampirzyca chętnie to czyniła. Jej żywiołem była walka i śmierć, nigdy tego nie ukrywała. Co prawda nigdy też nie powiedziała mu, co ją spotkało, a on nie pytał, ale wiedział, że cierpiała, że była na skraju szaleństwa. Przez pewien czas żyła tylko po to, żeby się mścić, żeby zabijać.
– A powiesz chociaż, jak ten wampir się nazywa? Będzie mi łatwiej, bo wiesz, dla wilkołaka każdy wampir to palant. – Na ustach mężczyzny znów pojawił się uśmiech.
– Nikolaj. Nie znam nazwiska. Lucio nawet tego nie chciał mi o nim powiedzieć. – Zazgrzytała zębami, gdy Paweł zaczął się śmiać.
– Przepraszam, śliczna. – Odkaszlnął opanowując śmiech.
Po chwili zamilkł i wydawało się, że odpłynął gdzieś myślami. Nieoczekiwanie zeskoczył z huśtawki i podrapał się po brodzie. Zerknął w stronę lasu, marszcząc przy tym czoło. Porozumiewał się ze swoimi, choć ona tego nie słyszała. Musiało to być coś ważnego, bo zazwyczaj gdy się spotykali, odkładał sprawy stada na bok.
– Wzywają? – zapytała od niechcenia, choć poczuła ukłucie gdzieś w okolicy serca.
– Yhm – przytaknął w zamyśleniu. Po czym na powrót skoncentrował wzrok na blondynce. – Muszę lecieć, jak coś będę wiedział, dam znać.
Puścił do niej oko, a już po chwili go nie było. Wampirzyca siedziała jeszcze jakiś czas, wpatrując się w miejsce, w którym zniknął mężczyzna. Poczuła się osamotniona. Jakby przez pojawienie się Nikolaja jakimś cudem nikt nie miał już dla niej czasu, co było przecież absurdem. Pokręciła głową, odpychając od siebie myśli i odetchnęła głęboko. Co niby miała teraz robić? Liczyła, że Paweł będzie miał dla niej chociaż ze dwie godziny, a nie dwadzieścia minut.
Ponownie zaczęła bujać się na huśtawce. Kiedy była jeszcze dzieckiem uwielbiała to robić. Huśtała się wtedy wyżej i wyżej, chcąc dosięgnąć nieba. Później, jak była starsza, każdą wolną chwilę spędzała na huśtawce, a jej siostra powtarzała jej, że jest strasznie dziecinna i w ten sposób męża nie znajdzie. No i w sumie miała rację, bo przecież nie znalazła. Wszystko się dla niej zmieniło. Dziecko, które w niej było, umarło, a obecnie nie potrafiła odnaleźć radości w tych rzeczach, które kiedyś kochała. To, co niegdyś miało dla niej tak wielkie znaczenie, teraz wydawało się nie mieć sensu.
Zeskoczyła z huśtawki, żeby przestać rozmyślać nad przeszłością, która nie wróci, a jej wspominanie nadal sprawiało ból. Wcisnęła dłonie w kieszenie spodni i wolnym krokiem ruszyła przed siebie.
Nie miała najmniejszej ochoty wracać do domu, gdzie teraz mieszkał również Nikolaj. Przy nim musiała pilnować się na każdym kroku, bo nie wiedziała, czy nie doskoczy jej do gardła. Nie ufała mu, mimo zapewnień Lucia. Mogła iść do Immortals, ale tam Anton doprowadzał ją do szału ciągłymi uwagami na temat potyczki, którą przegrała i oczywiście nie omieszkał wspomnieć, że pokonał ją Nikolaj.
Uniosła twarz w stronę rozgwieżdżonego nieba. Jutrzejszej nocy nastanie pełnia, może wilkołaki zapewnią jej jakieś zajęcie, dzięki któremu oglądanie tych wszystkich zdrajców nie będzie konieczne. Czy tylko ona widziała, że z tym wampirem było coś nie tak?
Kolejny raz odepchnęła od siebie myśli dotyczące Nikolaja, a kroki skierowała w stronę osiedla Leśnego, gdzie znajdowała się rezydencja, decydując się ostatecznie na zamknięcie się w swoim pokoju, włączenie muzyki i wypicie jak największej ilości wina. Tak, to był zdecydowanie dobry pomysł. Wszystkich innych będzie ignorować, a jeśli ktoś będzie chciał jej przeszkodzić... No cóż, zawsze może zacząć strzelać.
Z nadludzką prędkością przemieściła się z placu zabaw pod bramę posiadłości. Jednym zwinnym ruchem podciągnęła się na metalowej konstrukcji i wylądowała miękko po drugiej stronie. W czasie kilku sekund zmaterializował się przy niej mężczyzna o jasnych włosach i szarych oczach.
– Czy ty nie możesz normalnie, jak wszyscy, używać kodu przy furtce? – syknął w stronę Camilli, na co ona roześmiała się wesoło. – Zaoszczędziłabyś nam roboty.
I tak nic nie robisz, tylko siedzisz z dupą i gapisz się w monitor. – Już miała odejść, gdy odwróciła się w stronę wampira, mrużąc oczy. – Powiedz mi, kiedy ostatnio polowałeś albo chociaż ćwiczyłeś? Byle jaki wilkołak cię pokona.
Posłała mu słodki uśmiech, odwróciła się na pięcie i ruszyła przed siebie. Jak Adrian mógł się tak zapuścić? Kiedyś jeszcze trenował z nią albo z Antonem, ale obecnie siedział tylko w klitce z monitoringiem i nie wyłaził stamtąd nawet po to, żeby się pożywić. Zadowalał się krwią z woreczka.
Co prawda można było dzięki niej przeżyć, ale nie oszukujmy się – miała gorszy wpływ na wampirzy organizm. Powszechnie było wiadomym, że „żywa” krew, nie dość, że była smaczniejsza, to jeszcze szybciej przywracała siły, o gojeniu ran nie wspominając. Sprawdziła to przecież na własnej skórze. Ale to była jego decyzja, poza tym przecież wcale za nim nie przepadała, więc jeśli chciał się stać gruby i ślamazarny – proszę bardzo, droga wolna.
Zmieniając tok myśli na znacznie przyjemniejszy niż Adrian i inne wampiry wałęsające się po posiadłości i marnujące tlen, a na dodatek nie wnoszące nic do ich wampirzej rodziny – według niej oczywiście – wdrapała się po schodach. Z cichą nadzieją, że nie spotka nikogo w środku, nacisnęła klamkę drzwi wejściowych.
Wydawało się, że szczęście w końcu się do niej uśmiechnęło, bo nie było widać ani czuć nawet jednej żywej duszy, co Camilla przyjęła z ulgą. Przeciągnęła się leniwie z błogim uśmiechem na ustach. Gdy tylko postawiła jedną stopę na stopniu schodów prowadzących na piętro, zesztywniała. Powoli, z zaciśniętymi zębami, odwróciła się w stronę jednych z drzwi, które teraz były otwarte, a w progu stał Nikolaj ze szklanką whisky w dłoni.
Gdy tylko ich spojrzenia się spotkały, Camillę przebiegł po plecach zimny dreszcz. Miała bardzo złe przeczucia co do tego zetknięcia się z nim.

Cześć!
Wracamy do Camy, choć dziś spokojnie, bo nie narozrabiała. Zaskoczeni, że przyjaźni się z wilkołakiem?
Dziękuję za odwiedziny i miłe słowa w komentarzach, wszystko to daje dużo motywacji. :)
Pozdrawiam, Adna. ^^



8 komentarzy:

  1. „Anton i reszta stadka była zachwycona Nikolajem” – byli zachwyceni ;)
    „Przepraszam śliczna.” – przecinek
    „jest strasznie dziecinna i w ten sposób mężna nie znajdzie” – Och, Camilla jest mężna =P Ale tu chyba miała szukać męża ^^

    Okej, to rzuciło mi się w oczy, więc rzucam od razu, żeby nie zapomnieć ;) Teraz już same przyjemności, bo rozdział pochłonęłam ot tak i bardzo mi się podobał. Wprowadziłaś kolejną ciekawą postać – Pawła, wilkołaka na dodatek. I chociaż początkowo byłam zaskoczona jego relacjami z Camillą, bardzo podoba mi się to, jak ona się przy nim zmienia. W sensie, to już nie była ta niebezpieczna, waleczna wampirzyca, choć nie wątpię, że gdyby trzeba było, nakopałaby komuś do tyłka. Mam na myśli raczej to, że Paweł zna bardziej ludzką Camę, tym bardziej, że zauważył, że ona mogłaby się bać. Nie sądzę, by każdy znał ją tak dobrze, by to dostrzec, nie wspominając o tym, że ta kobieta nie należy do osób, które ot tak okazują słabości. A to zdecydowanie o czymś świadczy.
    Wciąż zastanawia mnie, co tak naprawdę się dzieje. Rozdział niby spokojny, ale sprawiasz, że ma się wątpliwości do wielu kwestii – Nokolaja, znikających wilkołaków… Coś jak cisza przed burzą. No i wplotłaś kilka dodatkowych faktów z przeszłości, czy to wspominając o siostrze Camy, czy znów o wojnie, którą przeżyli kiedyś. Pisałam o tym kilka razy, ale takie wstawki naprawdę sprawiają, że ten świat po prostu żyje. Nawet niepozorna scena z ochroniarzem i okazja do wplecenia informacji o krwi wyszła jak najbardziej na plus – efekt jest jak najbardziej naturalny :3
    Końcówka z gatunku tych, które sama stosuję. Już rozumiem wszystkie groźby, które czasami dostaję :') Ale hej, działa, prawda? Tym niecierpliwiej czekam na kolejny rozdział :D
    Weny!

    Nessa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wytknięcia, już poprawione. :) A cały czas sobie powtarzałam „przeczytaj jeszcze raz i sprawdź”, no ale i tak się pospieszyłam z wrzuceniem, no i masz. ;)
      Relacja Pawła z Camą ma być specyficzna i chyba taka mi wyszła. Przy nim wampirzyca pozwala sobie na rozluźnienie, bo on nie stawia przed nią żadnych wymagań, w przeciwieństwie do Lucia, a przede wszystkim akceptuje ją w całości.
      Przede wszystkim chciałam pokazać, że Camilla też ma uczucia, mimo że postrzegana jest jako zimna sucz :x
      Zdradzę, że te wplecenia nie są przypadkowe, ale wszystko w swoim czasie. Choć powoli odnoszę wrażenie, że wyjdzie mi z tego dłuższa historia, niż początkowo zakładałam.
      Hahaha, no teraz wiesz jak ja się zawsze czuję. ;) Mam nadzieję, że kolejny się spodoba, bo sama nie mogę się doczekać, aż go skończę i wrzucę.
      Pozdrawiam i dziękuję! ^^

      Usuń
  2. Wielka szkoda że taki krótki.
    Dzisiaj niewiele się dowiedziałam ale zaskoczyłaś mnie.
    Camilla nie jest taka chłodna i despotyczna jak myślałam.
    Ma emocje, uczucia. Umei pokazywać ludzką twarz. Podoba mi się to. To sprawia, że zdecydowanie zaczynam lubić ją jeszcze bardziej ;) Paweł również mnie intryguje. Ma w sobie coś dziwnego. Na razie jeszcze nie umiem powiedzieć co. Jak go poznam lepiej będę wiedziała. Przepraszam że tak późno komentuje. Postaram się być na bieżąco. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny i za komentarz. :)
      Pozdrawiam ^^

      Usuń
  3. Musze zamarudzić, rozdziały są bardzo krótkie, właściwie jednowątkowe. Teraz mi to nie przeszkadza, bo czytam pod rząd, więc mam jakiś zapas, ale jakbym czytał na bieżąco (co zdarza mi się bardzo rzadko), to chyba bym oszalał, gdybym miał długi czas czekać na kolejny rozdział, a ten okazałby się być takim króciutkim czymś.
    Wprowadzasz kolejnego bohatera. Nadal wszystkich kojarzę (mniej lub bardziej, ale kojarzę), jednak zaczyna mi to pomału przeszkadzać. To szósty rozdział, nie dzieje się za wiele, poza wprowadzaniem co rozdział kogoś nowego albo nawet kilku nowych. Brakuje tej właściwej akcji, jakiegoś nakierowania na konkretną fabułę.
    Pawła jednak polubiłem równie mocno co Lucia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat w przypadku rozdziałów nic nie zmienię. Już tak piszę i lepiej mi tak wychodzi, bo jedną historię pisałam w ogóle w innym stylu (więcej się działo w rozdziałach, czas szybciej płynął i akcja była popychana) i sama nie jestem z niej do końca zadowolona. Wiem (bo czytam Paulinę), że Ty preferujesz bardziej dynamiczny styl pisania – jeśli mogę tak to nazwać – i chwilami ciężko, a nawet drażniąco było mi coś czytać, bo piszemy zupełnie inaczej. Ale za uwagę dziękuję.
      Wątki do głównej akcji staram się cały czas gdzieś dorzucać, choćby rozmowa Camy z Pawłem o zniknięciach młodych wilkołaków i cała rola w tym Nikolaja. Wszystko się w końca zazębi, ale tak, dla niektórych czytelników może trwać zbyt długo i nie mam o to pretensji, każdy lubi co innego. ^^

      Usuń
    2. To nie jest tak, że ja oczekuję akcji i dynamiki. Chciałbym po prostu, by działo się coś więcej, niż jedynie wprowadzanie nowych bohaterów (coś ponad to, coś do tego).
      Akurat przykład "Pauliny" nie jest trafiony, bo to coś zupełnie innego niż większość mojej twórczości. Rozdziały tam krótkie, skupiały się na najważniejszych wydarzeniach, nie ma za wielu bohaterów, bo "Nie jesteś sama" od początku były przeznaczone dla kobiet zabieganych, takich co nie chcą poświęcać na coś za dużo czasu, ale jednak też chcą coś przeczytać.
      Ale akurat zazębienie na samym końcu czy pod koniec, to lubię xD

      Usuń
    3. A to wybacz, czytam tylko Paulinę, więc akurat to mi się tak skojarzyło.
      Uważam, że w BO wprowadzanie bohaterów w taki sposób, który może wydawać się nudnym, jest dobrym posunięciem, choć może faktycznie za bardzo skupiłam się nad przedstawieniem (albo próbie przedstawienia) relacji między poszczególnymi jednostkami? W obecnym momencie ciężko mi stwierdzić. ;) Tym bardziej, że ja (mimo że głośno o tym nie mówię) biorę sobie uwagi do serca i rozmyślam nad nimi.
      I może to wcale nie wygląda – bo ktoś mi kiedyś powiedział, że BO to jeden wielki chaos bez składu i ładu – to ja mam tu wszystko zaplanowane. (^_^) I nawet prolog, który wydaje się oderwany od całości nabierze sensu. ;)

      Usuń