06 maja 2017

Rozdział trzynasty



Camilla
Każdy kolejny krok przybliżał je do bezpiecznego schronienia. Przynajmniej Camilla cały czas to powtarzała, gdy Natalia zaczynała cicho łkać, bo brakło jej sił. Cisza, która je otaczała, wydawała się wręcz przytłaczać i zabierać oddech. Odgłos drapania o beton wcale nie poprawiał nastrojów, bo kto by się ucieszył z obecności szczurów? Za każdym razem, gdy zwierzątko czmychnęło, popiskując cicho, Natalia spinała wszystkie mięśnie, a palce zaciskała na ramieniu wampirzycy. To wydawało się nawet dość zabawne, bo blondynkę przerażała perspektywa szczura, który znalazł się zbyt blisko niej, ale nie bała się najgroźniejszej istoty, z którą przebywała sam na sam – wampira. W pewien sposób Camilli nawet to sprawiało przyjemność. Ta kobieta nic o niej nie wiedziała, jednak jej zaufała. Zdecydowanie było to miłą odmianą od ciągłych, nieprzyjaznych spojrzeń i zachowywaniu dystansu wobec niej. Tylko że sama sobie na to zapracowała. Takie rozwiązanie stanowiło najłatwiejsze wyjście – zbudować wokół siebie mur i nie pozwolić, aby ktokolwiek przez niego przeszedł. Od Natalii jednak nie potrafiła się tak po prostu odciąć. I wcale nie chodziło o to, że kobieta była partnerką Lucia, tylko o to, że wampirzyca widziała w niej siebie sprzed przemiany. Kiedyś też się uśmiechała, marzyła... Potrafiła znaleźć radość w najmniejszej rzeczy, potrafiła obdarzyć bezkresnym zaufaniem. I wtedy też popełniła błąd.
Camilla zatrzymała się gwałtownie, gdy uścisk na jej ramieniu zelżał, a w kolejnej sekundzie zniknął. Spojrzała przez ramię, ale zobaczyła pustkę, więc się odwróciła i spostrzegła blondynkę siedzącą na ziemi.
– Dlaczego mnie po prostu nie zostawisz? – Z pozoru w obojętnym tonie głosu pobrzmiewała rezygnacja. Zupełnie jakby Natalia właśnie w tamtym momencie pogodziła się z tym, że utknęła w tunelach na zawsze. – Tylko cię spowalniam.
Wampirzyca spojrzała z góry na swoją tymczasową podopieczną. Westchnęła cicho, ale nie było w tym za grosz irytacji, tylko współczucie. Przeczesała palcami włosy, a następnie uklęknęła tuż przy blondynce.
Mogłabym to zrobić. – Skinęła głową, choć Natalia i tak nie mogła tego zobaczyć. – Mogłabym się na tobie pożywić albo cię zabić, mogłabym cię oddać wilkołakom, ale nic z tych rzeczy nie zrobię. Przypominasz mi mnie, gdy byłam jeszcze człowiekiem. Ja nie miałam wyboru, ale ty go masz i dopilnuję, żeby tak zostało. – Chwyciła za dłoń blondynki i delikatnie pociągnęła. – Dalej, chodź. Już niedaleko.
Kobieta bez większego entuzjazmu pozwoliła się podnieść do pozycji pionowej. Westchnęła głośno i przywarła do ramienia swojej przewodniczki, po czym na nowo podjęły wędrówkę przez labirynt korytarzy. Natalia co chwilę potykała się o własne nogi, zdarzało się jej przysypiać, a przed każdym bolesnym upadkiem ratowała ją Cama.
Minuty uparcie zamieniały się w godziny, a one nadal tkwiły w mroku, chłodzie i wszechobecnej wilgoci. Zatrzymały się przed rozwidleniem, a wampirzyca kolejny raz pozwoliła wyostrzyć się swoim zmysłom, aby sprawdzić, w którą stronę tym razem powinny skręcić. Gdy już miała pewność, że muszą pójść w lewo, wciągnęła głęboko w płuca powietrze i z radością przyjęła, że w końcu wyczuła słaby zapach spalin.
Kilkadziesiąt metrów dalej natknęły się na stare, metalowe drzwi. Camilla poleciła Natalii oprzeć się o ścianę i poczekać, zapewniając jednocześnie, że nigdzie bez niej nie odejdzie. Gdy blondynka w końcu puściła jej dłoń, Cama podeszła do bariery, która dzieliła je od wyjścia z tych przeklętych tuneli.
Wampirzyca, przesuwając dłońmi po płaskiej powierzchni, szukała czegoś, co świadczyłoby o mechanizmie otwierającym drzwi, niestety niczego takiego nie znalazła. Wyglądało na to, że można było je otworzyć tylko z drugiej strony. Westchnęła poirytowana i uderzyła barkiem o metalową powierzchnię. Głuchy odgłos rozniósł się echem, a z gardła Natalii wydobył się niekontrolowany pisk.
– To tylko ja – rzuciła cicho Cama, wbijając złowrogie spojrzenie w drzwi. Zrobiła dwa kroki w tył, po czym bez ostrzeżenia znów się na nie rzuciła. Powtórzyła to kilkukrotnie, aż drgnęły. Oparła się o nie i zaczęła pchać. Zdawało się, że nie było żadnych efektów jej poczynań, ale prawie niesłyszalny szelest upewniał ją, iż to działało. W końcu coś po drugiej stronie trzasnęło, a wejście stanęło przed nią otworem.
Wampirzyca uśmiechnęła się szeroko, a już po chwili razem z Natalią wspinały się po schodach w kierunku upragnionej ucieczki z podziemnego labiryntu. Na powierzchni również panował mrok, ale gwiazdy i księżyc skutecznie go rozpraszały, nie wspominając o lampach, które stały wzdłuż parkowych alejek.
– Cytadela – wyszeptała blondynka i mimo zmęczenia na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech.
– Yhm... – Camilla skinęła w zamyśleniu i rozglądała się po okolicy. Gdy wróciła wzrokiem do swojej towarzyszki, przeczesała nerwowo palcami włosy. – Słuchaj... Muszę coś zjeść.
Natalia drgnęła, a jej dłoń automatycznie powędrowała na szyję, gdzie pod skórą pulsowała delikatnie żyła.
– Musisz... zjeść... – Przełknęła z trudem ślinę, a jej puls znacznie przyśpieszył.
– Nie. – Wampirzyca wyciągnęła przed siebie dłonie i gwałtownie potrząsnęła głową. – Poczekaj tutaj po prostu. To zajmie chwilę.
Nim Natalia zdążyła odpowiedzieć, Cama szła już jedną z alejek. Kierując się zapachem dwóch młodych mężczyzn, dotarła do jednej z mniej uczęszczanych ścieżek. Jej potencjalni żywiciele siedzieli na ławeczce i dyskutowali o czymś zawzięcie, ale nie skupiała się na słowach, bo jedyne, co ją interesowało, to szum krwi w ich żyłach.
Jeden z mężczyzn, gdy ją zauważył, szturchnął kolegę i wskazał na wampirzycę głową, po czym odłożył puszkę z piwem na ziemię. Ruszył w jej kierunku, chowając ręce w kieszeniach sportowej kurtki. Camilla przystanęła i po prostu czekała, skanując zmysłami okolicę, aby się upewnić, że nikt jej nie przeszkodzi. Uśmiechnęła się z zadowoleniem, bo nie wyczuła nikogo więcej.
Mężczyzna zatrzymał się zaledwie kilka kroków przed Camą. Zmierzył ją od góry do dołu, mrużąc przy tym oczy. Była aż nazbyt świadoma tego, jak wyglądała – ubrudzona krwią i błotem, w podartej sukience i na boso – istna wariatka.
Nie dając mu więcej czasu na analizę sytuacji, chwyciła mężczyznę za kark, po czym wbiła kły w żyłę na jego szyi. Już w kolejnej sekundzie ciepła krew zalała jej usta, żeby spłynąć w dół gardła, przynosząc ukojenie obolałemu ciału. Po kilku łykach powstrzymała się od dalszego picia, choć potrzebowała znacznie więcej. Przejechała językiem po rankach, które zniknęły po niecałej minucie. Odsunęła się od żywiciela, a on tępo wpatrywał się przed siebie. Spojrzała ponad jego ramieniem na ławkę, na której nadal siedział drugi mężczyzna. Zdawało się, że nie widział, co tak właściwie się wydarzyło, ale nie zamierzała ryzykować. Bez zbędnych podchodów z prędkością wiatru znalazła się przy ławeczce i równie szybko wgryzła się w szyję. Piła łapczywie, nie wysilając się na delikatność. Gdy się oderwała od żywiciela, otarła usta wierzchem dłoni. Przejechała językiem po kłach, a już po kilku sekundach kucała przy Natalii, która siedziała na trawie oparta o drzewo.
– Zjadłaś coś? – Kobieta podniosła zmęczony wzrok na wampirzycę.
– Tak. – Na ustach Camy pojawił się uśmiech, którego nie potrafiła powstrzymać, bo blondynka wyglądała jak znudzone dziecko, czekające na swoją opiekunkę. – Do rezydencji jest jeszcze kawałek, ale złapiemy tramwaj.
Natalia wstała z ziemi, ale już nawet nie trudziła się, żeby otrzepać sukienkę z brudu. Podparła się rękoma o biodra i spojrzała na wampirzycę w co najmniej krytyczny sposób.
Niby jak? Przecież wyglądamy, jakbyśmy się w błocie biły. Nie możesz jakoś tak po wampirzemu?
– Mogę, ale nie chcę cię jeszcze bardziej wystraszyć.
– Nie możesz mnie już bardziej wystraszyć. Masz kły, pijesz krew, a Lucio jest taki sam... – Potrząsnęła głową, jakby w niedowierzaniu. – Goniły nas wilkołaki i jednego z nich tak po prostu zabiłaś. Camilla, jestem głodna, zmęczona, wszystko mnie boli... Naprawdę gorzej być nie może.
W porządku. – Wampirzyca przytaknęła po dłuższym zastanowieniu. – Ale nikomu ani słowa, bo inaczej wyrwę ci struny głosowe. – Nie czekając na reakcję blondynki, ani na jej odpowiedź, odwróciła się do niej plecami i kucnęła, sugerując, że tamta miała wejść jej na plecy. – Tylko trzymaj się mocno. Nie chciałabym cię zgubić po drodze.
Natalia zawahała się, ale niezdecydowanie trwało zaledwie kilka sekund. Objęła Camę za szyję, a w następnej sekundzie krzyczała, będąc przerażona prędkością, z jaką się poruszały. Momentalnie zacisnęła powieki, zresztą tak samo jak usta. Umocniła uścisk, a gdy tylko odważyła się otworzyć oczy, zrobiło jej się niedobrze od smug barw, które nieustannie przesuwały się, tworząc kolorowy tunel.
Nagle, tak szybko, jak się wszystko zaczęło, tak się skończyło. Blondynka stanęła na własnych nogach z trudem, bo te były jak z waty. Zaczerpnęła kilka głębokich wdechów, chcąc opanować mdłości. Po dłuższej chwili, gdy zapanowała już nad własnym ciałem, podniosła wzrok na wampirzycę, która przyglądała się jej z cieniem uśmiechu na ustach. Zmrużyła gniewnie oczy, a Camilla pokręciła z rozbawieniem głową.
– Chciałaś po wampirzemu. – Przy ostatnim słowie zrobiła znak cudzysłowu. Chwyciła ją za ramię i zaczęła ciągnąć za sobą. – To tutaj.
Gdy Cama zatrzymała się przy furtce, żeby wbić na panelu kod otwierający, przeszył ją nieprzyjemny dreszcz. Poczuła się, jakby ktoś ją obserwował, a przede wszystkim stanowił zagrożenie. Szarpnęła furtkę, gdy brzęczyk dał znać, iż mogły wejść. Wampirzyca przepuściła przodem Natalię, która szeroko otwartymi oczami przyglądała się rezydencji, a sama rozglądała się dookoła, starając się znaleźć źródło swojego niepokoju. Jednak nic takiego nie znalazła i ostatecznie zrzuciła to na przewrażliwienie spowodowane zmęczeniem i atakiem wilkołaków.
Wchodząc przez frontowe drzwi, Camilla wciągnęła w nozdrza powietrze, chcąc sprawdzić tym samym, kto akurat przebywał w posiadłości. Co prawda wyczuwała woń każdego mieszkańca, ale jedne były intensywniejsze od innych.
– Miłosz! – wrzasnęła na całe gardło, po czym skinęła na blondynkę, żeby szła za nią. Nim doszły do schodów prowadzących na piętro, do holu wszedł szczupły mężczyzna, który wyglądał na wystraszonego.
– Wołała mnie pani? – zapytał nieśmiało, starając się nie patrzeć na Camę. Wampirzyca prychnęła i odrzuciła włosy na bok.
– No a niby dlaczego tu się zjawiłeś? – Wpatrywała się w niego tak długo, aż nie podniósł na nią wzroku. Gdy w końcu to zrobił, westchnęła głośno. – I nie mów do mnie pani. Milion razy już ci to powtarzałam.
– Przepraszam. – Miłosz poruszył się niespokojnie, ale nie uciekł spojrzeniem nawet wtedy, gdy Camilla przewróciła teatralnie oczami.
Nieważne. – Westchnęła kolejny raz, po czym wskazała na stojącą za nią Natalię. – Zorganizuj coś do jedzenia i do picia, a w międzyczasie skontaktuj się z Luciem.
– Przywódca jest...
– Szuka jej po lesie – dokończyła za młodego wampira już nieco zirytowana. – Wiem, dlatego proszę cię, żebyś go poinformował, że jest tutaj. Żywa i w jednym kawałku.
– A pa... znaczy, a ty potrzebujesz... – Spojrzał niepewnie na Natalię, a po chwili ponownie przeniósł wzrok na Camillę.
– Jadłam – odparła bez chwili wahania. Machnęła dłonią, odprawiając Miłosza i ruszyła po schodach. – Dam ci jakieś czyste ubrania i może zdążysz się wykąpać, zanim przyniesie ci coś do jedzenia.
– To dom Lucia?
W sumie to dom klanu. Każdy wampir, który służy Luciowi, może tu zamieszkać. I wielu mieszka. – Spojrzała na blondynkę przez ramię, oceniając, jak przyjęła tę informację, po czym kontynuowała. – Cały parter w lewym skrzydle należy do Lucia i nikt tam się nie kręci, ale do momentu aż nie wróci, idziemy do mnie.
Wampirzyca zatrzymała się przed drzwiami z jasnego drewna i je otworzyła. W pomieszczeniu panował mrok, ale pewnie podeszła do komody i wzięła z niej pilot. Wdusiła kilka przycisków, a pokój rozjaśnił ciepły blask kilku lamp, dzięki czemu Natalia mogła zobaczyć wnętrze. Zaskoczenie na jej twarzy aż za bardzo pokazywało, że kobieta zdecydowanie nie spodziewała się dużego pokoju urządzonego w jasnych barwach. Ściany w ciepłym odcieniu beżu, do tego podłoga z jasnego drewna, a przy łóżku biały, pluszowy dywan. W kącie stał stolik z dwoma wygodnymi fotelami obitymi jasną skórą. Tylko duże łóżko z ciemnego drewna i leżąca na nim bordowa pościel stanowiła ciemny akcent w pomieszczeniu.
– Nie sypiamy w trumnach. – Camilla uśmiechnęła się półgębkiem i z wysokiej szafy wyciągnęła pudło, po czym położyła je na łóżku. – Nigdy tego nie nosiłam, więc bierz śmiało. Coś powinnaś dla siebie znaleźć. A tutaj jest łazienka. – Otworzyła drzwi, które znajdowały się na jednej ze ścian.
Natalia, wiele się nie zastanawiając, chwyciła pierwsze lepsze ubrania, które wyglądały na wygodne i ruszyła w stronę łazienki z uśmiechem wdzięczności na ustach.
W czasie gdy blondynka doprowadzała się do porządku, Miłosz przyniósł kanapki ze stacji paliw i herbatę. Cama postanowiła tego nie komentować, choć aż cisnęło się jej na usta, że powinien się bardziej postarać.
– Lucio nie odbiera – poinformował cicho, pozostawiając zakupione jedzenie na blacie stolika.
A Anton? – zapytała, nawet na niego nie spoglądając.
– Nie próbowałem...
– Daj telefon. – Camilla odwróciła się od drzwi balkonowych i wyciągnęła dłoń w kierunku chłopaka. Chwilę szamotał się, próbując wyciągnąć z kieszeni urządzenie. Gdy w końcu mu się to udało, pospiesznie podał komórkę wampirzycy.
Wybrała numer i czekała, niestety po kilku sygnałach włączyła się poczta głosowa, spróbowała jeszcze raz, lecz pod inny numer, ale z tym samym skutkiem. Westchnęła poirytowana, po czym zadzwoniła ponownie, zostawiając wiadomość na obu skrzynkach.
– Próbuj do skutku. – Oddała telefon Miłoszowi, po czym opadła na fotel.
Wampir skinął i wyszedł z pokoju, zostawiając Camillę sam na sam z jej myślami. Odchyliła głowę i przymknęła powieki. Wsłuchiwała się w szum wody dochodzący z łazienki i choć sama marzyła o prysznicu, nie chciała zostawiać Natalii samej. Przetarła dłońmi twarz i poruszyła się niespokojnie w fotelu. Delikatne podenerwowanie cały czas jej towarzyszyło i nie potrafiła określić, czy to odczucie należało do niej, czy może i tym razem do kogoś zupełnie innego. A może w końcu zwariowała? To by wiele wyjaśniało. Tylko że czuła się w pełni władz umysłowych, choć pewnie każdy wariat by tak powiedział.
Otworzyła oczy w momencie, gdy drzwi od łazienki się uchyliły. Natalia zdecydowanie wyglądała lepiej, choć nadal odczuwała silne zmęczenie.
– Niestety musisz zadowolić się kanapkami ze stacji, bo Miłosz to idiota. – Cama wskazała głową na stolik, a na ustach blondynki pojawił się lekki uśmiech.
– Wydawał się raczej ciebie bać. – Usiadła na wolnym fotelu i w pierwszej kolejności chwyciła papierowy kubek z herbatą.
– Ogólnie jest płochliwy. Nie przyzwyczaił się jeszcze. Po przemianie jest pół roku. – Wampirzyca westchnęła cicho, jakby ze współczuciem, ale w kolejnej sekundzie przywołała na usta krzywy uśmiech. – Jego stwórca okazał się być dupkiem z marginesu. Przemienił go i zostawił, żeby zmylić trop. Lucio przygarnął Miłosza, a tamten został unicestwiony. I tak sobie żyjemy, wybijając swoich, którzy nie godzą się na koegzystencję z ludźmi. – Zmarszczyła brwi, nasłuchując. – Jest Lucio.
Ledwie Camilla wypowiedziała imię przywódcy klanu, ten wszedł do pokoju. Ogarnął spojrzeniem pomieszczenie, aż w końcu utkwił je w Natalii, która właśnie przeżuwała kęs kanapki. Wampir nie odważył się podejść do kobiety, tylko stał i patrzył. Zupełnie jakby nawet najmniejszy wykonany przez niego gest miał ją skrzywdzić. Po dłuższej chwili przeniósł wzrok na Camę i zmierzył ją od góry do dołu. Poruszyła się niespokojnie, bo w jego spojrzeniu było coś obcego; coś, co powodowało pojawienie się gęsiej skórki na całym ciele.
– Wyjdź. – Głos miał spokojny, ale wampirzyca znała go już dość długo, żeby wiedzieć, iż to tylko pozory.
To jest mój pokój – odpowiedziała twardo, niezrażona jego postawą.
– Ale mój dom. Zostaw nas samych – zażądał, napinając jednocześnie mięśnie, jakby szykował się do ataku.
– Nie. – Wampirzyca zaplotła ręce na piersi. – Miałam dopilnować, żeby była bezpieczna, a teraz to ty stwarzasz zagrożenie.
– Jak śmiesz... – Lucio zmrużył oczy i w ułamku sekundy znalazł się tuż przed Camillą. – Natalia jest moją partnerką. Nigdy bym jej nie skrzywdził. Ty nią nie jesteś. Wyjdź! – Ostatnie słowo wykrzyknął, pochylając się nad nią.
Cama zesztywniała. Wpatrywała się w mężczyznę, którego w tamtej chwili nie poznawała. W jego czarnych oczach doskonale widziała odbicie swojej twarzy, na której malowało się zaskoczenie, a może i nawet strach. Poczuła uścisk na swoim ramieniu i dopiero wtedy zdała sobie sprawę z obecności Nikolaja.
Chodź, zostaw ich. – Pociągnął ją, żeby wstała, a gdy to uczyniła, poprowadził ją do drzwi. – Niech załatwią to między sobą.

Witajcie! ^^
Tak jak z początku rozdziału jestem nawet zadowolona, to co do zakończenia mam mieszane uczucia. Bez zbędnego smęcenia ocenę zostawiam Wam.
Dziękuję za komentarze i obecność! :)

7 komentarzy:

  1. Zupełnie nie rozumiem Twoich obiekcji względem zakończenia, powiem więcej: ja jestem nim zachwycona i zaintrygowana!:) Lubię tą niepokorność Camilli:) Najbardziej zdziwiła mnie jednak reakcja Natalii, kiedy Camilla wybrała się na szybkie polowanie...Dziewczyna przyjęła to ze spokojem, zobojętnieniem? Nie przejęła się tym, że nieopodal niej życie straciły dwie ludzkie istoty? Czekam na ciąg dalszy... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło, że nie czujesz się rozczarowana zakończeniem, choć ja i tak nie mam co do niego pewności. Może dlatego, że kilkukrotnie je zmieniałam ^^
      Natalia nadal jest nieco zszokowana całą sytuacją, a na dodatek zmęczona, więc może nie do końca myśli racjonalnie, ale z drugiej strony ufa Camie, a przecież ona powiedziała jej, że musi się żywić krwią, ale nie zabija podczas posiłków. Natalia nie ma powodów, żeby nie wierzyć w jej słowa (przynajmniej na razie), choć cała sytuacja wydaje się jej mało realna.
      Mam cichą nadzieję, że kolejny rozdział uda mi się wrzucić znacznie szybciej niż ten ^^

      Usuń
    2. Zupełnie niepotrzebnie martwisz się zakończeniem! :)Ale to chyba już tak jest, że im bardziej na czymś nam zależy, tym wyższe wymagania stawiamy przed samymi sobą:)
      Oj, przyznam się szczerze, że chyba gdzieś umknęła mi informacja, że Camilla nie zabija ludzi, żywiąc się ich krwią...mój błąd:P Ale to chyba dlatego, że tak bardzo wciągnęła mnie ta historia, że każde zdanie nowego rozdziału pochłaniam w dosłownie kilkanaście sekund! No cóż, następnym razem będę bardziej uważna, obiecuję! :)

      Usuń
  2. Dzień dobry! :D
    Na wstępie może powiem, że rozumiem Twoje obawy co do rozdziału. Nie podzielam ich, bo wszystko wyszło cudnie – łącznie z końcówką – ale wyobrażam sobie skąd się biorą. Sama nie raz mam wrażenie, że piszę od rzeczy, zwłaszcza przy ważnych scenach, a wtajemniczenie Natalii z pewnością takie jest. Nie zmienia to jednak faktu, że efekt jest bardzo dobry ^^
    Cama chwilami mnie zadziwia. Całkiem zgrabnie wykorzystujesz sytuację, żeby pokazać ją z zupełnie innej strony – tej bardziej „ludzkiej”, że tak się wyrażę. Widzi w Natalii siebie, więc chce ją chronić. Ja z kolei mam wrażenie, że one mogłyby się spokojnie zaprzyjaźnić. W sumie już są na dobrej drodze, chociaż Natalia jest przerażona i w szoku. Mam wrażenie, że wciąż nie do końca to wszystko do niej dociera – wilkołaki, wampiry, niebezpieczeństwo. To pewnie dla niej coś jak sen; bardzo nierealne i chociaż przyjmuje to dość spokojnie, najpewniej niedowierza. Tak przynajmniej to odbieram po jej reakcjach – obojętności z jaką przyjmuje informacje o polowaniu Camy czy kiedy sama prosi o załatwienie sprawy „po wampirzemu”.
    Miłosz mnie rozbraja xD Biedny facet – nie dość, że porzucony przez stwórcę, to jeszcze zachowuje się jak przestraszone szczenię na widom Camilli. Swoją drogą, mogłaby być dla niego ciut milsza, chociaż to pewnie marzenie ściętej głowy :V Za to dla Natalii jest bardzo opiekuńcza. Jest między nimi rodzaj więzi, być może przez Lucia albo to podobieństwo. W sumie to bez znaczenia, skoro się dogadują. No i Cama chwilowo wyszła na bardziej zrównoważoną od Lucia, chociaż również nie sądzę, żeby mógł skrzywdzić Natalię. Przestraszył się, stracił cierpliwość, a teraz najpewniej martwi o to, czy jego partnerka nie ucieknie z krzykiem. Sprawy się skomplikowały, ale czas pokaże co z tego wyjdzie.
    Hm… Zranił ją tymi słowami na końcu, nie? To nie tak, że ciągnie ich do siebie, ale Camilla na pewno traktuje go jak kogoś bliskiego, a tu potraktował ją tak lekceważąco, że wcale nie byłabym zdziwiona. Z drugiej strony Lucio jest tak uprzejmy, że pewnie szybko pożałuje, tym bardziej że gdyby nie Cama, Natalia by tego nie przetrwała :)
    Weny! Chcę więcej i to nie tylko tutaj ^^

    Nessa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo :) Są to ważne sceny dla całości i zwyczajnie boję się za każdym razem, że coś pomieszam, przedstawię nie tak i wyjdzie katastrofa... Ale czytając Twój komentarz, widzę, że niepotrzebnie się przejmuję, bo trafiasz w dyszkę z moją wizją :)
      A wiesz, że mnie ona też czasami zaskakuje? :P Bycie miłą dla Natalii wybrała sama, bez mojej wiedzy! Ale myślę, że wyjdzie to jej na dobre ;)
      Cama milsza dla Miłosza? Hmm... Jest miła dla Natalii, nie wymagajmy od niej za wiele. Małymi kroczkami :D
      Niestety tak... Zranił ją, choć oczywiście ona się do tego nie przyzna. Jest zbyt dumna. A czy on tego pożałuje? Echm... Czas pokaże.

      Usuń
  3. Mnie też ten rozdział się podobał :)
    To aż dziwne, że Cami ma sobie tyle altruizmu i empatii, nie spodziewałem się tego.
    Faktycznie, Miłosz mógł odwiedzić jakiś bar, zamówić obiad, wziąć na wynos, a nie stacja, kawa i kanapki, ale skoro sam nie musi jeść, to miał prawo nie pomyśleć. A co do jedzenia, to właśnie - twoje wampiry jedzą normalnie, tak dla smaku?
    No i ciekawe co Lucio zrobi, przytuli ją czy opierdoli? Tak właściwie, to choć miał powód się zezłościć, a nawet wkurwić, to chyba nie jest z tych co wyładowywać gniew i frustracje będą na kobiecie, zwłaszcza własnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tajemnicy Ci powiem, że to dobra dziewczyna z jednak trochę skrzywioną psychiką. Na ogół robi wszystko wbrew temu czego naprawdę pragnie, bo się zwyczajnie boi, ale wszystko w swoim czasie...
      No mógł, ale zbyt boi się Camy, żeby czekać w barze choćby za kebabem. xD
      Szczerze to nawet nie brałam opcji jedzenia pod uwagę. Wcześniej, jakoś w początkowych rozdziałach, wspominałam, że tylko alkohol pobudza kubki smakowe na tyle, żeby wampir poczuł jego smak, ale ludzkie jedzenie nie ma dla nich smaku, ani żadnego pożytku, więc nie jedzą.
      Ale opierdoli kogo? Natalii nie ma za co, a Cama nie jest jego kobietą, tylko podopieczną – coś pomiędzy córką, a siostrą.

      Usuń