Rozdział trzydziesty szósty


Kornel
Niezwykle jasne światło zalewało całe pomieszczenie, a powietrze przesycał zapach chemii. Idealną ciszę mącił szelest prowadzonego rysika po papierze, gdy w całkowitym skupieniu rozpisywał wzory, notował obliczenia. Odłożył ołówek na blat i pochylił się nad mikroskopem. Przez kilka sekund przyglądał się próbce, jednak coraz silniejszy niepokój odciągał jego uwagę. Odsunął się od stołu i wstał z obrotowego stołka. Nieśpiesznie pozbył się z dłoni jednorazowych rękawiczek, po czym oparł się plecami o krawędź blatu, a wzrok wbił w gładką powierzchnię drzwi.

Rozdział trzydziesty piąty

Rezydencja pogrążyła się w dziwnej, może nawet trochę niepokojącej ciszy. Wszyscy jakby zastygli w oczekiwaniu. Tylko nikt nie wiedział na co. Nawet on sam nie był co do tego pewien. Drażniło go siedzenie w miejscu i czekanie. Wolał działać i widzieć tego skutki.

Rozdział trzydziesty czwarty



Nikolaj
Dezorientacja. To właśnie czuł Nikolaj, wpatrując się w przejście, gdzie sekundę wcześniej zniknęła wampirzyca. Nie potrafił za nią nadążyć. Nie wiedział, co tym razem zrobił źle. Wydawało się, że zaczął do niej docierać. Przecież bywały chwile, gdy się dogadywali. Owszem, ich relacja nie przejawiała się jako dobra, ale mógł nazwać ją poprawną. Potrafili ze sobą rozmawiać, przebywać obok siebie i nie rzucali się sobie do gardeł. Może i na początku wzbudził w Camilli strach, lecz już później nie wyczuwał go w niej. Jedynie bała się o niego. A to zasadnicza różnica.